ŚWIATŁO I CIEPŁO

with Brak komentarzy

Wczoraj późnym wieczorem wróciliśmy z Wawy na Kretę. Droga z domu do domu… 2 godziny na Okęciu, stalowe niebo nad szarą płytą lotniska, trochę ponad 2 godziny lotu, 2 godziny w Atenach, i znów pół godzinki w powietrzu, długie minuty oczekiwania na bagaż, i jeszcze 1,5 godziny autem, jakieś zakupy w Lidlu i jeszcze chwila trasy na południe, znajome sylwetki szczytów, tu Kouroupa, tu Soros, Kedros, światła Spili w ciemności i nareszcie dotarliśmy na naszą górkę.

zatoka i zieleń gajów

🏠 Potem ogień rozpalony w kozie, jakieś pieczarki z patelni, świąteczne lampki w ogródku, kieliszek wina, wypakowywanie, układanie, sprzątanie, powolne ogrzewanie wychłodzonego wnętrza, napełnianie pustych, domowych przestrzeni światłem i ciepłem.

🔥 Światło i ciepło… Dużo dziś o tym myślę. Zwłaszcza, że dziś świętują tu Theofanię, inaczej Fota czyli Światła, święto święcenia wody, przepędzania złych demonów, oczyszczenia.

☀️ Pojechaliśmy sobie do Plakias przywitać się z morzem, słońcem i błękitem. Nie rozmawialiśmy wiele. Ot, spacerowaliśmy smakując powietrze pachnące solą, ziemią i ziołami. Potem przysiedliśmy na tarasie w jedynym otwartym barze, wystawiliśmy twarze do słońca i sączyliśmy elliniko, głaszcząc śliczną trikolorkę.

zatoka Plakias

☺️ Światło i ciepło… Jak bardzo tego wszyscy potrzebujemy. Przez 3 tygodnie naszego pobytu w PL ani razu nie zaświeciło słońce. Tak, przyznaję, brakowało nam go, sami się sobie dziwiliśmy, że tak bardzo go potrzebujemy, że tak przywykliśmy do jego naturalnej obecności.

🎄 Nie zastąpiły go warszawskie iluminacje świetlne, choć wiem, że te świąteczne dekoracje mają rozproszyć zimowy mrok i sączyć w nasze dusze iskierki radości.

❤️ My poczuliśmy moc ciepła spędzając czas blisko z Synem, Mamami, Rodziną, Przyjaciółmi, Znajomymi i mnóstwem osób, których nawet wcześniej nie znaliśmy. I to był ten płomyk, co nam buchał pod ciemnym, chmurnym niebem. I takiego płomyka niech nikomu nigdy nie zabraknie.

marek nad zatoką

🍀 Dziś słonko i wiatr porządkują mi głowę. Marek zrobił briam. Wpadła na chwilę sąsiadka Alexia, przyniosła nam raki i torebkę tutejszych manitaria, czyli grzybów, z zaleceniem, bym zrobiła manitarosoupa. Więc na gazie pyrkocze zupa grzybowa, w której spotkały się kreteńskie grzybki spod dzikich fenkułów z polskimi suszonymi podgrzybkami. W piecu muffinki z jabłkami. Nareszcie przylazła kotka Agatka i gapi się w ogień w kozie.

kotka Agatka

Niby nic… A jednak… Światło i ciepło…🥰

Follow CreteYourLife:

Latest posts from

Leave a Reply